Zabić, jak to łatwo powiedzieć. // Killing Them Softly

Posted: Wrzesień 6, 2013 in 5, Kryminał, Recenzje, Thriller

Miałem duże nadzieje co do tego filmu. Spodziewałem się czegoś na miarę „Przekrętu” czy też może na miarę filmu „Przekładaniec”. Dostałem film ze świetnym aktorstwem jednak w samej fabule zabrakło mi czegoś….

Fabuła nie jest mocno skomplikowana, standardowy napad po którym się wszystko sypie. Jak już pada na samym początku filmu tekst „Nasze życie jest w naszych rękach.” Podobnie jest z życiem Wiewióra, Frankie’go oraz Russela, jednak sami je sobie komplikują gdy postanawiają obrabować mafijną pokerową grę. Na początku myślałem, że reżyser chce uderzyć w lekki, zakręcony ton jaki był w „Przekręcie” – scena przed napadem, gdy Frankie i Russel przygotowują się do wkroczenia do akcji (widok obrzyna powala na kolana), jednak im dalej idzie akcja w filmie, to wydaje się, że jednak film ma mieć poważniejszy wydźwięk – rozmowa, a raczej wyznania Mickey’a przed Jackie Coganem. Ostatecznie powstał taki misz-masz, a szkoda, bo film wg. mnie na tym stracił dużo.

Minusem filmu są też niepotrzebne pseudo gadki bohaterów. Wyglądają one tak jakby reżyser chciał stworzyć klimat jak w „Pulp Fiction”, gdzie rozmowy o niczym idelanie wpasowują się w historię, świetnie brzmią, dopełniają film. Niestety, tutaj tylko przeszkadzają, bo zupełnie nie trzymają się niczego, nie wiadomo nawet po co bohaterowie zaczynają dany temat. Zresztą film na plakacie jest reklamowany jako „Ironiczny jak Pulp Fiction, stylowy jak Drive”. Jednak gdzie mu tam do tych dwóch perełek.

Na plus muszę zaliczyć grę aktorską. Brad Pitt jako wyrachowany killer, który przyjął zlecenie i chce je wypełnić, James Gandolfini jako killer, które (najwyraźniej) czas już minął więc pije na umór, wynajmuje dziwki i ogólnie nie zapowiada się żeby miał spełnić zadanie po które przyjechał. Kolejnymi dwoma świetnymi postaciami byli Scott McNairy jako Frankie, scena gdy spotyka w barze Jackiego i ten wyjaśnia mu jakie ma możliwości żeby naprawić choć trochę swój błąd (napad) jest naprawdę mocna. Aż zaczyna się współczuć Frankiemu, że wdepnął w takie bagno, jego wyraz twarzy mówi w tej scenie wszystko… Kolejną świetną postacią był Ben Mendelsohn jako wiecznie zaćpany Russell. Człowiek, który ma totalnie wywalone na wszystko, nawet na to, że mafia wydała na niego wyrok śmierci.

Ogólnie 5/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s