Biegnij Lola, biegnij // Lola rennt

Posted: Październik 12, 2013 in 7, Recenzje, Sensacyjny

Główna bohaterka biegnie i biegnie i biegnie aby uratować swojego ukochanego. Ma na to 20 min, zaledwie tyle czasu aby zdobyć ogromną sumę pieniędzy, którą Manni zgubił. Jeżeli nie odda on tych pieniędzy swojemu szefowi – będzie martwy. Z jednej strony 20 min to bardzo mało czasu, z drugiej bardzo dużo się może zdarzyć w nawet tak krótkim czasie. Wydawałoby się, że film o takiej fabule i konstrukcji musi być chaotyczny i głupi, a jednak nie, wszystko układa się w logiczną całość i wciąga widza swoim rytmem, pulsem.

Film składa się z 3 opowieści, każda z nich idzie trochę innym torem, biegnącą Lolę spotyka trochę inna przygoda na tej samej trasie i jak można zobaczyć, inaczej to wpływa na kolejne osoby i na nią (Lolę) samą. Można wiec powiedzieć, że stanowi to zastanowienie się nad tym jak rzeczy drobne wpływają na nas, jak mogą wywrócić całe nasze życie do góry nogami. W końcu nawet to dlaczego Lola biegnie zaczyna się od całkowitego przypadku – kradzieży skutera.

Od strony montażu film jest niekonwencjonalny, zupełnie inny od obrazów z lat 90. Większą część akcji stanowi tylko biegnąca Lola, pokazana jest cała jak przebiega ulicami, albo na ekranie widać tylko jej twarz i przesuwający się w tle krajobraz. Czasem tylko spotka kogoś na swojej drodze. W zasadzie to nic nie mówi póki nie dotrze do punktu docelowego – pracy ojca, a potem do miejsca gdzie czeka Manni. Przy niektórych spotkaniach jakiejś osoby, do której mogła się nawet nie odezwać, mamy  wstawkę pokazującą „zdjęciowo” jak się dalej potoczyły jej losy, co jest genialnym motywem. Jak jest też pokazane w kolejnych częściach składowych filmu, to to samo spotkanie, minimalnie zmienione, wywołuje na osobie całkiem inny skutek. Wszystko to dzieje się w rytm muzyki elektronicznej, która podkreśla tempo przemieszczania się bohaterki, rytm akcji. Patrząc tak z przymrużeniem oka, to gdyby wyciąć z filmu te sceny gdzie bohaterowie coś mówią to mielibyśmy fajny teledysk do muzyki elektronicznej.

Niestety, w tym filmie aktorzy niespecjalnie mieli kiedy pokazać swój kunszt, bo reżyser bardziej skupiał się na obrazach, powiązaniu ich ze sobą, niż na samych bohaterach. Jednak nie można powiedzieć, że Moritz Bleibtreu i Franka Potente źle zagrali, wprost przeciwnie, jak na tego typu film to postarali się bardzo przyzwoicie.

7/10

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s