Ładunek 200 // Gruz 200

Posted: Październik 23, 2013 in Bez oceny, Dramat, Psychologiczny, Recenzje, Thriller

„Człowiek człowiekowi wilkiem.” Takie słowa układają się w głowie po obejrzeniu filmu w reżyserii Aleksieja Bałbanowa. Jak pisze na samym początku, oparty jest on na prawdziwych wydarzeniach, z moich poszukiwań wynika, że opiera się dokładniej na opowieściach ludzi żyjących w czasach upadającego Związku Radzieckiego. I jak widać po tym filmie, czasy te były wypełnione desperacją, obojętnością na los innych ludzi, powszechnym zatraceniem ideałów.

Akcja dzieje się w drugiej połowie roku 1984, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich powoli chyli się ku upadkowi, bieda wyziera z każdego kąta. Dodatkowo ZSRR uwikłane jest w interwencję w Afganistanie, akurat ten rok mieści się w przedziale czasowym gdy toczyły się najcięższe walki. Wszędzie dookoła widać załamanie, ludzie są przygaszeni, smutni, z rozmów można się dowiedzieć, że brakuje towarów na sklepowych półkach, a na wojnie ginie wielu młodych ludzi. Już sam tytuł filmu (Ładunek 200) nawiązuje do określenia stosowanego w wojsku radzieckim oraz rosyjskim, dla trumien cynkowych z ciałami poległych żołnierzy.

Film w zasadzie składa się z dwóch głównych wątków:
– porwania dziewczyny, córki miejscowego sekretarza partyjnego,
– morderstwa na przedmieściach Leninska.
Tłem dla tych dwóch zdarzeń jest rzeczywistość ZSRR oraz ludzie zamieszkujący ten kraj: Valera oraz Andżelika, młodzi, którzy chcą się bawić; uczony Artem, który wykłada na uniwersytecie naukowy ateizm; psychopatyczny milicjant Żurow; dawny skazaniec Aleksiej oraz jego zaradna żona Antonina; wojskowy Mikhail, który stara się pomagać przyjaciołom rodziny (m.in. uchronić od wojska i wysłania do Afganistanu)… Cała ta galeria postaci wnosi coś do obrazu dawnego Związku Radzieckiego czy to swoim zachowaniem, czy tym co opowiadają. Tak jak już pisałem, w filmie od bohaterów przede wszystkim wyziera desperacja, każdy stara się jakoś przeżyć. Valery szmugluje za granicę alkohol, Aleksiej prowadzi przydomową gorzelnię i jest wierny swoim ideałom nawet w obliczu najgorszego, z kolei Artem nawet w imię sprawiedliwości nie postawi na szali swojej pracy, swojego statusu. Właśnie poprzez zachowanie Artema widać też wspomnianą wcześniej obojętność na los drugiego człowieka. Niby Artem wiedział, że powinien coś zrobić, zareagować, ale nie chciał ryzykować swojej kariery naukowej. Pod koniec filmu, obojętność możemy zobaczyć w zachowaniu Antoniny, której zupełnie nie zależy na losie młodej, skrzywdzonej dziewczyny. Nawet nie próbuje jej pomóc, po prostu odchodzi.

Cała fabuła toczy się powoli, niemal ślimaczym tempem, ale to pozwala coraz mocniej i mocniej wczuwać się w obraz. Mamy więcej czasu aby móc przyjrzeć się bohaterom, obejrzeć krajobrazy (miejscami mamy naprawdę długie ujęcia, albo oglądamy przez chwilę to co bohater widzi za oknem – dymy z fabryk i przejeżdżający pociąg). Fabuła, trzeba to przyznać i mocno podkreślić, jest bardzo pesymistyczna. Nie ma w niej w zasadzie żadnego promyka nadziei na poprawę, polepszenie. Nawet jedyne dwa pozytywne elementy występujące w filmie, też zostają wypaczone: Wietnamczyk zostaje zabity za próbę obrony dziewczyny (dobro spotyka kara), postawa Artema ma się nijak do jego chęci nawrócenia się (chrześcijaństwo nakazuje pomagać, on nie chciał ryzykować). Widzimy też, że sprawiedliwości niby staje się zadość, jednak patrząc na wyrządzone zło, nie można powiedzieć, że kara jest adekwatna do winy, jest stanowczo za niska i dzieje się zbyt szybko.

Film jednak nie tylko scenariuszem wywiera depresyjny nastrój, sceneria jest drugim elementem tego klimatu. Obraz cały czas jest niemal szaro-bury, przygaszony, gdziekolwiek nie padnie oko kamery, tam widać zniszczenie, biedę. Nawet ludzie dookoła są tacy smutni, nie uśmiechają się, a jeśli już, to tylko po to aby zamaskować swoje szaleństwo, smutek albo ukryć złe intencje.

Gra aktorska jest naprawdę wysokich lotów. Każdy z aktorów zagrał świetnie, czuć bijący od nich realizm, widać, że mocno wczuli się w swoje role. Kapitan Żurow już samym swoim sposobem bycia, sylwetką, postawą, odrzuca, budzi pewien wstręt. Jego twarz jest pokerowa, nie widać w niej ani grama uczuć czy emocji i to sprawia, że jest postacią jeszcze bardziej przerażającą. Rola ofiary – Andżeliki też została niesamowicie odegrana, scena gdy zostaje zgwałcona czy scena pod koniec filmu, gdy zostaje w pokoju po wizycie Antoniny zostają w pamięci na długo.

Będzie to chyba pierwszy raz, gdy ocenę filmu pozostawię dla siebie, bo nie potrafię go jednoznacznie określić, byłoby to zbyt proste… Dodam też, że z jednej strony film ten polecam, bo jest to obraz poruszający, dający do myślenia, z drugiej strony odradzam oglądanie go, bo działa naprawdę mocno, wstrząsa widzem, nie daje o sobie zapomnieć.

Jeśli ktoś chce, to film ten można obejrzeć na youtube z polskim lektorem >> FILM

Reklamy
Komentarze
  1. […] „Nocna Straż”, opowieścią o czasach upadku związku radzieckiego – „Gruz 200” czy też musicalem „Bikiniarze”. Każdy z tych filmów to zupełnie odmienny typ […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s