Człowiek ze stali // Man of Steel

Posted: Październik 28, 2013 in 6, Recenzje, Science-Fiction, Sensacyjny

Od paru lat można zauważyć dość mocne eksploatowanie świata komiksowego przez kinematografię. Powstają kolejne ekranizacje przygód postaci znanych nam ze świata komiksów – „300” , „Strażnicy”, „Sin City”, „Batman”, „Kick-Ass”, „Avengers”, „X-men”…. Przyszła i kolej na odświeżenie opowieści o Człowieku ze stali. Gdy widziałem skład, który się za to zabiera, spodziewałem się, że postać superbohatera zostanie bardziej uczłowieczona (tak jak to miało miejsce w trylogii Nolana o Batmanie) przy wtórze niesamowitych efektów specjalnych („Sucker Punch” czy też „Watchmen” Snydera) i nie zawiodłem się pod tym względem.

Fabułę filmu można zasadniczo podzielić na dwie części:
– historia Supermana, od momentu urodzin do odkrycia prawdy o swojej przeszłości
– walka Supermana z wrogami.
Tak porównując obie te części, to pierwsza wypada wg mnie lepiej. Mamy w niej zarys upadku Kryptonu, dowiemy się kto będzie w przyszłości stanowić zagrożenie dla Kal-Ela, oraz całkowicie ludzkie rozterki głównego bohatera, który stara się umiejscowić w ludzkim świecie. Nie jest to jednak dla niego łatwe, ze względu na posiadaną moc, której każdorazowe użycia zwraca uwagę ogółu. Druga część to w zasadzie ciągła walka z Generałem Zodem i wesołe niszczenie wszystkiego dookoła.

Pierwsza część uczłowiecza bohatera. Pokazuje, że mimo swej nieludzkiej siły, niespotykanej odporności, musi borykać się ze zwykłymi problemami – brakiem akceptacji, zaczepkami „silniejszych” kolegów, usiłowaniem trzymania się w ryzach. Dodatkowo wplecione są momenty, gdy Clark jawnie odwołuje się do swojego pozaziemskiego pochodzenia mówiąc do Jonathana, który go wychowywał „nie jesteś moim prawdziwym ojcem”. Z jednej strony kocha  go jak swojego własnego ojca, z drugiej strony ma rozterki. Druga zaś część skupia się przede wszystkim na efektach, pokazuje wesołą rozpierduchę na ekranie. Walkę Clarka z kolejnymi przeciwnikami, ludźmi generała Zoda oraz samym Zodem. Wszystko dookoła się rozpada, zapada, wybucha. Generalnie dużo się dzieje i jest bardzo efektownie. Jednak widać, że reżyser jakby sam nie widział czy iść przede wszystkim w głębszą analizę postaci Supermana, czy też pokazać efektowne walki. Przez co wyszło coś średniego, mającego coś z tego i coś z tego.

Od strony wizualnej, film prezentuje się wyśmienicie. Początkowe sceny z Kryptonu wyglądają świetnie, tak świat jak i prezentowana w nim technologia. Potem mamy zniszczenie planety, które też wygląda bajerancko. Na sceny gdy postaci walczą ze sobą i przy okazji niszczą wszystko dookoła, aż chce się patrzeć. Monumentalne upadanie budynków, przebijanie się przez ściany, efektowne wybuchy. To wszystko całkowicie potrafi zadowolić widza. Jak dla mnie jedynym mankamentem były początkowe sceny gdy Clark latał. Wyglądały one aż amatorsko, jak za dawnych czasów, gdy widać bardzo wyraźnie, że postać została wklejona w krajobraz. Coś takiego było tu widać gdy Clark leciał nad sawanną czy kanionem. Potem na szczęście specjaliści od efektów, poprawili się.

Co do fabuły to muszę się jeszcze doczepić wątku Clark-Louis. Wyszedł on tutaj niemal nawinie. Louis pojawiała się w filmie chyba tylko po to żeby Clark mógł ją tylko ratować, a pod koniec pocałować. I widząc tę scenę pocałunku, aż chce się powiedzieć „I żyli długo i szczęśliwie….”, bo rozmowa między bohaterami w tym momencie jest tragiczna, płaska i bardzo sztampowa. To jednak tylko moja mała dygresja.

Ogólnie film można obejrzeć, ale jeśli chodzi o komiksowych superbohaterów, to można obejrzeć też filmy znacznie lepsze.

6/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s