Kick-Ass 2

Posted: Listopad 17, 2013 in 7, Komedia, Recenzje, Sensacyjny

Co się stanie jeśli zwykli ludzie zapragną zostać superbohaterami albo superzłoczyńcami, tak jak się dzieje na kartach komiksów? Czy można przywdziać trykotowy strój bez żadnych konsekwencji?

Na te właśnie pytania odpowiada na swój sposób Kick-Ass. Mamy tutaj zwykłego chłopaka, fana komiksów, który stwierdza, że świetnie byłoby zostać superbohaterem i walczyć z przestępczością. W związku z czym szyje on sobie strój, obiera imię „Kick-Ass” i idzie w miasto walczyć z przestępczością. Początki są trudne, w zasadzie to mógłby się nazywać „Ass-Kicked”, ale jak to mówią: od zera do bohatera. Poznaje innych ludzi, którzy po kryjomu, ukryci za maskami tak jak on walczą ze złem i sprzymierza się z nimi. Jednak jak to w prawdziwym życiu, każda decyzja ma swoje skutki. Zostanie superbohaterem też ma swoje konsekwencje – można zostać skrzywdzonym w trakcie walki ze złem, mogą zostać skrzywdzone niewinne osoby. I tak dzieje się tutaj, nie tylko Kick-Ass obrywa, ale też osoby mu najbliższe. Pod tym względem film ten ma bardziej ciężki klimat, jest poważniejszy. Jednak ten temat nie jest całkowicie wyeksploatowany, pewne skutki są bagatelizowane, bohater dość szybko i łatwo przechodzi nad nimi do porządku dziennego, co nie pasuje do motywu „uczłowieczania” superbohaterów.

Można powiedzieć, że komiks Kick-Ass to obecna odpowiedź na „Strażników” Moore’a. Mamy tutaj inne spojrzenie na mit superbohatera niż jako jednostki idealnie dobrej i pełnej wzniosłych ideałów, film dekonstruuje ten mit, uczłowiecza superbohaterów (a raczej zamaskowanych bohaterów). Bo w zasadzie to każdy z nas może zostać takim superbohaterem, wystarczą tylko chęci i umiejętności (walki albo chociaż unikania jej). JaK też pokazuje w tej części ekranizacji komiksu, Pułkownik Stars and Stripes – niekoniecznie trzeba (dosłownie) walczyć ze złem, wystarczy czynić dobro aby być superbohaterem.

Od strony aktorskiej wszystko jest w porządku. Każdy z aktorów pokazał na co go stać i nie wypadł słabo. Dużym plusem była dla mnie rola Hima Carrey’a jako pułkownika Stars and Stripes, gościa z jednej strony ogarniętego rządzą walki ze złem, chęcią naprawienia świata, z drugiej strony aktywisty społecznego, który potrafi nawet zaangażować się w akcje rozdawania jedzenia bezdomnym.

Rzecz do której można się doczepić to choreografia. Przykładowo scena w której Hit-Girl „tańczy” podczas castingu do drużyny cheerleaderek zupełnie nie pasowała do całości. Rozumiem, że chciano pokazać walkę w formie tańca, jednak wykonanie zupełnie do mnie nie przemówiło. Podobnie wypadają walki z głównymi oponentami, brakowało im tej finezji jaka była zauważalna w poprzedniej części.

Ogółem 7/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s