Grawitacja // Gravity

Posted: Styczeń 6, 2014 in 8, Dramat, Recenzje, Science-Fiction

Gdy zobaczyłem pierwszy raz zwiastun najnowszego dzieła Alfonso Cuaróna, którego znałem z „Ludzkich dzieci”, oniemiałem. Przepiękne ujęcie Ziemi widocznej z kosmosu, a na tym tle rozpadająca się stacja kosmiczna i dryfująca w kosmosie kosmonautka. W trailerze nie było prawie żadnej muzyki, było słychać głównie spanikowaną kosmonautkę na której skupiła się kamera, nie było także żadnych efektownych wybuchów itd. To robiło wrażenie i pozwalało wczuć się w klimat filmu.

Od samego początku „Grawitacji” raczeni jesteśmy przepięknymi widokami na Ziemię. Długie, powolne ujęcie pokazujące rutynową misję w kosmosie, a to wszystko na tle rodzimej planety. Widok taki jeszcze wiele razy gości na ekranie podczas seansu i to w różnych konfiguracjach – widzimy dzień na planecie, noc, rozświetlone światłami miast miejsca i ciemne miejsca, wchód słońca. Pod tym względem film jest majstersztykiem, bo jeszcze w żadnym filmie fabularnym nie było tylu pięknych ujęć Ziemi.

Oglądając film można odczuć wielkość kosmosu. Widać to wyraźnie na podstawie porównania – Ziemia jest wielka na ujęciach, stacja kosmiczna na jej tle to zaledwie drobinka, a o człowieku to już nie wspominam. Poza tymi elementami bohaterów otaczała po prostu śmiertelna pustka. Świetnie pokazane zostało środowisko zerowej grawitacji W momentach w których bohaterowie dryfowali w kierunku stacji kosmicznej. W sposobie w jaki działali, jak się starali poruszać, można było zauważyć, że przy zerowej grawitacji nie da się ot tak wykręcić, obrócić za siebie. W związku z tym, jeśli przed sobą nie będzie się miało punktów podparcia za które można by złapać odlecieli się w kosmos i zginie. Od strony pokazywania życia w kosmosie, reżyser skupił się też na zupełnych drobnostkach, jak np. łzy, które wypłakiwała dr. Ryan dryfowały po kabinie w postaci kulek. Niby nic, ale cieszyło mnie oglądanie tego efektu. Podobnie ze scenami gdzie stacja się rozpadała, nie było efektownych (hollywoodzkich) wybuchów – w końcu w kosmosie nie ma atmosfery. Oczywiście film nie ustrzegł się błędów, jednak nie przeszkadzały mi one w oglądaniu całości.

Główne role zagrała Sandra Bullock oraz George Clooney. George niestety nie mógł w filmie się za bardzo wykazać, więc trudno mi go tutaj ocenić. Na pewno słabo wyszła z nim scena gdy pojawia się koło dr. Ryan (graną przez Sandrę Bullock) w kapsule Soyuz – uśmiechnięty, rozradowany. Ta postawa zupełnie nie pasowała do sytuacji oraz postaci jaką odgrywał George. Mógł w tej scenie nie uśmiechać się tak szeroko. Sandra Bullock za to zagrała świetnie. W scenie gdy odlatywała od rozpadającej się stacji można było wyczuć jej przerażenie. Zresztą wystarczyło tylko usłyszeć jej głos żeby wiedzieć jakie emocje nią teraz targają.

Podsumowując, jeśli ktoś jest fanem filmów dziejących się w kosmosie, lub lubi filmy ze świetnymi widokami, to po tę pozycję może swobodnie sięgnąć.

8/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s