Pod Mocnym Aniołem

Posted: Styczeń 19, 2014 in 8, Dramat, Recenzje

Mimo, że w każdym filmie Wojtka Smarzowskiego alkohol występuje w ilościach niemal hurtowych, to w jego najnowszym dziele gra on pierwsze skrzypce, ponieważ film opowiada o uzależnieniu. Pisarz Jerzy odnosi sukcesy, jest zapraszany na wywiady, spotkania, wykłada na uczelni, ale jest tez alkoholikiem. Gdy zaczyna pić to pije do upadłego, trafia na odwyk i znów pije…

„Pod Mocnym Aniołem” prezentuje bardzo naturalistyczny obraz alkoholizmu. Jerzy pije na umór, zatacza się, czołga, rzyga, dosłownie sra pod siebie, całkowicie trafi kontrolę nad sobą i swoim organizmem i co najgorsze – mimo to nadal pije. Miejscami film jest po prostu obrzydliwy, odrzuca. Ale co tu dużo mówić, taka jest prawda, tak wygląda alkoholizm w najczystszej postaci. Film pozwala zobaczyć coś co widzą zwykle tylko osoby związane z uzależnionym, bo to one przebywają z nim w jednym mieszkaniu, domu. Oprócz takiego zaprezentowania choroby, obraz zapewnia też pewne spojrzenie w głąb psychiki uzależnionego. W pewnym momencie na ekranie nie można było odróżnić co jest prawdą, a co wymysłem bohatera. Czy naprawdę rozmawia z kimś, słyszy głos prawdziwej osoby, czy może są to tylko jego omamy spowodowane odstawieniem/piciem alkoholu. Rzeczywistość całkowicie mieszała się z fikcją, niczego nie można było być pewnym. Dzięki tym zabiegom widz może wczuć, utożsamiać się z głównym bohaterem i to pozwala jeszcze mocniej odbierać film.

Całość zaczyna się lekko, na początku jest w zasadzie śmiesznie, można się pośmiać z Jurka i jego ekscesów, jego pijackich haseł oraz opowieści innych chorych z oddziału, jak mówią co robili gdy pili. Jednak im dalej trwa film tym robi się poważniej. Widzimy napady padaczkowe i delirium, opowieści stają się coraz bardziej dramatyczne, zachowanie głównego bohatera staje się coraz bardziej odrzucające, widzimy całkowity jego upadek, przestajemy się śmiać z tego co dzieje się na ekranie. Zaczynamy dostrzegać straszną prawdę, że tak naprawdę ta choroba, alkoholizm, nie dotyka tylko najbiedniejszych, osób z marginesu społecznego, ale też osoby poważane, znane, że może dotknąć każdego z nas w sposób bezpośredni (sami wpadniemy w nałóg) albo pośrednio (w nałóg wpadnie bliska nam osoba).

Od strony aktorskiej, to należą się ogromne brawa dla  Roberta Więckiewicza, zagrał tutaj fenomenalnie, w zasadzie to całym sobą: poczynając od sposobu mówienia, przez mimikę, po gesty i sposób poruszania się. W filmie on nie odgrywał alkoholika, on nim był. Tak samo pozostali aktorzy m.in. Arkadiusz Jakubik, Kinga Preis, Marcin Dorociński świetnie odegrali role pacjentów zakładu. Andrzej Grabowski wczuł się w rolę Doktora Granada, szefa placówki i w ogóle nie przypominał Ferdka Kiepskiego. I oczywiście bardzo dobra rola Julii Kijowskiej, która odgrywała ukochaną Jerzego.

Krótko podsumowując, film jednych wstrząśnie, zniesmaczy, inni zarzucą mu fikcję filmową i przesadę. Na pewno jednak nikogo nie zostawi obojętnym, bo koło tak bezpośredniego obrazu ciężko jest przejść obojętnie.

8/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s