Ona // Her

Posted: Styczeń 27, 2014 in 9, Dramat, Komedia, Recenzje, Romantyczny, Science-Fiction

Oglądając serial „Black Mirror” nie można się było oprzeć wrażeniu, że zdarzenia z ekranu są bliskie spełnienia, niektóre w zasadzie zaczęły się już powoli spełniać. Film „Ona” jest dla mnie rozwinięciem jednego z odcinków 2 sezonu „Black Mirror„, albo nawet osobnym odcinkiem. Wizja kreowana w filmie jest niemal na wyciągnięcie ręki.

Theodor jest copywriterem, pisze osobiste listy na zlecenie i ze względu na swoją wrażliwość i usposobienie, pisanie ich idzie mu świetnie. Obecnie ciężko przechodzi rozwód, z nikim się nie spotyka, jest samotny i trafia na reklamę nowego systemu operacyjnego, który jest w stanie dopasować się do użytkownika. Imię systemu który do niego trafił brzmi: Samantha. Samantha tak samo jak istota ludzka rozwija się w każdej sekundzie, doświadcza nowości, uczy się, odkrywa u siebie coraz to nowe rzeczy jak przemyślenia, uczucia, ogólnie Samantha jest sztuczną inteligencją. Theodor coraz więcej rozmawia z Samanthą i zaczyna widzieć w niej coś więcej niż tylko stworzony przez człowieka algorytm, dostrzega żywą istotę i zaczyna czuć coś więcej.

Do tej pory Spike Jonze kojarzyłem tylko z zakręconych filmów jakimi były „Być jak John Malkovich” oraz „Adaptacja”. Jego najnowsze dzieło jest jednak zupełnie inna pozycją, bo opowiada o miłości pomiędzy człowiekiem a programem, który perfekcyjnie imituje ludzką świadomość. To w zasadzie taka opowieść o miłości w klimatach SF, jednak opowieść ta ma też głębszy sens. Jak zauważyłem świat wykreowany w filmie jest w pewnej mierze pozbawiony kontaktów międzyludzkich. Widzimy na ulicach ludzi, ale w większości nie rozmawiają oni między sobą, idą tylko i wpatrują się ekraniki lub rozmawiają przez słuchawki. Czegoś tak osobistego jak list nie pisze się już samemu, ale zleca specjalistycznej firmie, która ma swoich pracowników (takich jak Theodore), którzy wykreują idealny list w danej sprawie. A nawet lepiej, jak mówi główny bohater – dla jednej pary pisze listy od 7lat (listy dla niego i dla niej). Do tego na świecie powstaje system operacyjny, który w swoim zachowaniu, tak doskonale przypomina człowieka, że można się w nim zakochać ze wzajemnością. Patrząc na tak przedstawiony świat, zaczynam się zastanawiać gdzie w tym wszystkim jest zwykły człowiek i jego więź z drugą osobą? Jest to z jednej strony smutna wizja przyszłości, ale z drugiej niesie też pozytywny wydźwięk. Nie wszyscy wyzbywają się relacji z drugim człowiekiem, Theodor ma przyjaciółkę z którą może zawsze porozmawiać. Listy są co prawda pisane przez copywritera, jedna nie można nie zauważyć samego faktu, że ludzie dalej chcą je otrzymywać i tworzyć (choćby pośrednio). Do tego miłość Theodora i Samanthy pokazuje, że cielesność nie jest (nawet w świecie przyszłości) najważniejsza, można zakochać się w samej osobowości, bo przecież fizycznie tych dwoje nigdy nie miało możliwości się spotkać.

Film ma wyraźny podział na trzy części. W pierwszej poznajemy głównego bohatera i obserwujemy jak poznaje Samanthę. W drugiej części mamy rozkwit ich uczucia, widzimy jak spędzają razem czas, jak to wszystko na nich wpływa. W trzeciej części mamy mamy twarde zderzenie z rzeczywistością, swoiste katharsis. Taki rozkład akcji pozwala wczuć się w rolę Theodora, tak jak on poznajemy stopniowo Samanthę, jej możliwości i to co wiąże się z uczuciami wobec niej.

Joaquin Phoenix był nominowany za ten film do Złotego Globu (niestety nie dostał go) i szkoda, że nie został też nominowany w tej kategorii do Oscara. Zagrał wg. mnie fenomenalnie, Theodor w jego wykonaniu był człowiekiem z krwi i kości, na jego twarzy było widać wszelkie emocje jakie targały nim podczas rozmów z Samanthą. To chyba jest jego rola życia. Głos Samanthy podkładała Scarlett Johansson i po filmie stwierdzam, że nie wyobrażam sobie innego głosu dla tej roli. Niby Scarlett musiała tylko czytać swoje kwestie, ale sposób w jaki to robiła był niesamowity. Dało się odczuć, usłyszeć kiedy Samantha jest rozbawiona, kiedy rozdrażniona, smutna, a kiedy zawiedziona. Po prostu idealne operowanie głosem. Kolejną rzeczą na którą muszę zwrócić uwagę jest świetna ścieżka dźwiękowa. Subtelna, współgrała z obrazem, a nawet miała swoje odzwierciedlenie w fabule filmu. I tutaj akademia filmowa dostrzegła tę wyjątkowość muzyki w filmie nominując ją do Oscara.

Jest to jeden z ciekawszych obrazów minionego roku o naprawdę nietuzinkowej fabule, która daje do myślenia.

9/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s