Susnet Limited

Posted: Kwiecień 1, 2014 in 8, 9, Dramat, Psychologiczny, Recenzje

Pewne książki są wręcz stworzone do przeniesienia na deski teatru. Widząc film na podstawie takiej książki możemy nasze przypuszczenia łatwo zweryfikować. Bo przecież ekranizacja jest łatwiejsza – reżysera nie ogranicza przestrzeń jaką tworzy scena teatru, film można kręcić w zasadzie wszędzie, pokazywać każdą porę czasu, różne miejsca i nie trzeba stosować wymyślnych wybiegów aby widza zmylić. „Susnet Limited” jest takim własnie dziełem – w zasadzie to jest to gotowy scenariusz spektaklu, a oglądając film nie sposób nie pomyśleć, że świetnie by on wyglądał na deskach teatru.

Cała historia rozgrywa się w jednym pomieszczeniu – mieszkaniu Czarnego. Bohaterów mamy zaledwie dwóch – Czarnego i Białego (dosłownie i w przenośni), a cała akcja rozgrywa się wyłącznie poprzez dialog, czasem jedynie jest on przerywany przez wstanie bohatera z krzesła, gotowanie wody, itp. Scenografia filmu jest bardzo ascetyczna co jest dobrym rozwiązaniem – nie odciąga wzorku widza od postaci oraz prowadzonej między nimi dyskusji.

Dialog pomiędzy Czarnym i Białym to w zasadzie dysputa pomiędzy ateistą i żarliwie wierzącym chrześcijaninem. Czarny (grany przez Samuela L. Jacksona) jest byłym skazańcem, który w więzieniu doznał objawienia, usłyszał głos Boga i teraz stara się żyć jak najlepiej – „Jak sobie tak leżałem, usłyszałem wyraźnie jakiś głos. Ten głos rzekł do mnie: Gdyby nie miłosierdzie Pana, nie byłoby cię tutaj.”. Biały (grany przez Tommy Lee Jonesa) to z kolei wykształcony profesor, wykładowca na uczelni, ateista i cynik, który stracił całkowicie wiarę w świat „Jeśli ludzie potrafiliby dostrzec świat takim jakim jest, bez złudnych iluzji, to nie wydaje mi się, by chcieli żyć w nim ani minuty dłużej.” Czarny uratował Białego od samobójstwa i teraz stara się mu przemówić do rozsądku, odwieść go od kolejnej próby samobójczej (którą Biały na pewno będzie chciał podjąć po wyjściu z mieszkania). Obaj prezentują dwa zupełnie różne światopoglądy, całkowicie różne podejście do życia, religii, wiary. Każdy z nich przedstawia swoje racje, w pewnym momencie dyskusja zaczyna przypominać sesję terapeutyczną, Czarny stara się dowiedzieć co leży u podstawy próby samobójczej Białego. Obserwujemy po prostu jedną wielką potyczkę słowną.

Minusem filmu jest, że na samym początku zostajemy wrzuceni w już toczącą się rozmowę. Nagle widzimy Czarnego i Białego jak siedzą przy stole i nic nie wiemy – czemu tam siedzą, czemu są tacy zrezygnowani. Dopiero wraz z toczącą się rozmową poznajemy ich samych oraz co sprawiło, że znaleźli się w tym mieszkaniu razem. Do tego język jaki używają bohaterowie jest miejscami dość zawiły, trzeba się mocno skupić żeby się nie pogubić w ich wynurzeniach na tematy egzystencjalne.

Filmy takie jak ten, które opierają się tylko na dialogach wymagają od aktorów bardzo wiele. Samą swoją postawą, sposobem wysławiania się, mimiką, gestami muszą przekonać widzów do siebie, bo przecież dialogi dialogami, ale trzeba je jeszcze dobrze odegrać. Tutaj Samuel L. Jackson i Tommy Lee Jones stanęli na wysokości zadania. Biały całym sobą, tym jak siedzi, jak patrzy prezentuje obraz rezygnacji ze wszystkiego, nawet z życia. W postawie Czarnego nie można nie dostrzec żarliwej wiary i chęci zarażania nią innych. Po prostu mistrzostwo aktorskie w wykonaniu tych dwóch panów.

Podsumowując, ten film jest po prostu świetnym przedstawicielem „kina gadanego”. No i dodatkowo po obejrzeniu go znów wróciła mi wiara w Cormaca jako scenarzysty.

8,5/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s