Gra Endera // Ender’s Game

Posted: Maj 6, 2014 in 5, Recenzje, Science-Fiction

Kiedyś czytając tę książkę, nawet nie spodziewałem się, że Hollywood pokusi się o zekranizowanie. A jednak, tyle lat po wydaniu, ktoś stwierdził, że warto nakręcić bestseller napisany przez Orson Scott Carda. Jednak czy na pewno warto było? Może jednak pewnych książek nie powinno się ekranizować, a przynajmniej nie robić tego na szybko, należałoby raczej skalkulować wszystko aby wyszedł film porównywalny z pierwowzorem.

Jeśli spojrzeć na film zupełnie w oderwaniu od książki to dostaniemy opowieść o tym jak dziecko jest wychowywane na genialnego stratega aby pokonać robale (Formidów) – kosmitów, które już raz zostały pokonane przez ludzi i teraz szykują się znów do kolejnego ataku. W zasadzie to widzimy jak dzieci pod przewodnictwem innego genialnego dziecka ratują świat (nie ma tutaj spoilera, wystarczy odpalić trailer, który jest jednym wielkim spoilerem), a dorośli tylko je nauczają, wyciągają z nich zalążki geniuszu, rozwijają je. Mamy najważniejsze rzeczy w filmie – samotnego bohatera i jego historię począwszy od przystąpienia do programu, poprzez jego rozwój w akademii aż po finałową walkę z obcym przeciwnikiem. W ten sposób (w oderwaniu od książki) ten film ujdzie, oczywiście jeśli nie ma nic lepszego do oglądania.

Trochę dziwi mnie obsadzenie w roli głównego bohatera Asy Butterfelda. Ten chłopak jest zbyt delikatny, przez co Ender wyglądał jak zupełny cherlak, który podda się przy pierwszej przeszkodzie (aczkolwiek oprócz tej jednej rzeczy, nic nie mogę więcej zarzucić aktorowi, bo grał świetnie). Do tego Harrison Ford jako pułkownik Graff, który cały czas mi się kojarzył z Indianem Jonesem albo Hanem Solo, oraz Ben Kingsley z maoryskim tatuażem na twarzy, który zupełnie nie pasował do roli Mazera Rackhama.

Efekty specjalne w filmie to już inna bajka. Stacja gdzie dzieciaki ćwiczą wygląda przepięknie, walka ludzi z Formidami jest dynamiczna, efektowna, aż chce się patrzeć. Pod tym względem film nie zawodzi.

Jeśli jednak film zestawić z książką, to wypada bardzo słabo. Fabuła została spłaszczona do granic możliwości. Ender pokazany jest jako delikatny chłopiec o wiecznie smutnym spojrzeniu, który „jakoś” sobie radzi ze wszystkimi przykrościami, ale robi to bardzo niechętnie. Nie ma tutaj książkowego Endera, który przeciwstawia się wszystkiemu, który walczy po to aby zwyciężyć całkowicie, który nie boi się postawić (nawet) silniejszemu przeciwnikowi. Gra wojenna została w filmie w zasadzie tylko zarysowana, a była to ważna część szkolenia w książce. Tak jakby rozgrywki zostały w filmie pokazane, bo było coś takiego w książce, ale jednak bez żadnych głębszych refleksji. Tak samo przedstawienie Groszka na początku filmu, sam nie wiem czemu miało służyć, bo potem pokazali go może kilka razy. A była to przecież ważna postać dla Endera, jeden z jego przyjaciół, który nawet doczekał się swojego cyklu książkowego. Tak samo wątek grania przez Endera w Grę Swobodną, ważna rzecz, która miała pokazać jak on myśli oraz intensywnie na niego oddziaływała, a tutaj także zaledwie zarysowane są główne wątki Gry… Można tak wymieniać długo co zostało pominięte, skrócone w filmie. Szkoda, bo zamiast starać się wcisnąć całą fabułę w 1,5h można było rozszerzyć film i bardziej rozbudować poniektóre wątki.

Niestety, film jest mierną ekranizacją książki i pod tym względem nie polecam go czytelnikom (chyba, że z ciekawości).

3/10 jeśli zestawić go z książką, 5/10 jeśli ktoś go ogląda nieznając książki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s