Jackie Brown

Posted: Lipiec 9, 2014 in 7, Kryminał, Recenzje, Thriller

Znani reżyserzy w pewnym momencie wypracowują swój własny styl tworzenia filmów. Oglądając wtedy ich dzieło po pewnych rzeczach od razu wiadomo, że to na pewno oni kręcili dany film. Quentin Tarantino nie odbiega od tego, film w jego wykonaniu są bardzo charakterystyczne. Jednak Jackie Brown „czegoś” brakuje.

Kilka rzeczy jakimi się cechują filmy Tarantino:
a. łączenie różnych gatunków filmów, zabawa gatunkami,
b. świetne monologi i dialogi, pozornie o niczym, a jednak budujące klimat postaci i filmu,
c. dużo przemocy,
d. ścieżka dźwiękowa oparta na starych kawałkach,
e. świetna obsada aktorska.
Ten film jednak nie posiada wszystkich cech wskazanych powyżej.

ad a. Nie zauważyłem tam swoistego hołdu dla któregokolwiek gatunku kina, który zwykle w swoich filmach składa Quentin. Jest to raczej zakręcona komedia kryminalna, która swoją fabułą bardziej przypomina mi filmy Guy’a Ritchiego. Z tą jednak różnicą w odniesieniu do filmów Guy’a, że Jackie Brown przy końcówce jest bardzo przewidywalny. Całość opiera się na grze jaką zaczyna prowadzić tytułowa Jackie Brown – stewardessa, która została przyłapana przez policję na szmuglowaniu sporej gotówki przez granicę. Teraz aby się wykupić musi pomóc wymiarowi sprawiedliwości złapać swojego „szefa”, który zajmuje się handlem bronią – Ordella. Jackie postanawia jednak grać na dwa fronty, ma swój własny plan jak przechytrzyć policję oraz Odrella aby zgarnąć jego pieniądze.

ad b.Dialogi, owszem, w filmie były dobre, jednak nie tak genialne jak z „Wściekłych Psów” czy „Pulp Fiction”, nie zapadały w pamięć. Chociaż trzeba przyznać, że zdarzały się dyskusje o niczym, które pozornie nic nie wnosiły do fabuły, jedynie nakreślały nam lepiej daną postać.

ad c. Przemocy w filmie o dziwo nie uświadczymy prawie w ogóle, co patrząc na poprzednie dzieła Quentina jest zadziwiające. Jedyny z bardziej brutalnych (na tle całego filmu) jest motyw, gdy jedna z postaci zostaje postrzelona i krew aż chlapie na przednią szybę. W innych przypadkach całość odbywa się albo z daleka, albo poza okiem kamery albo jest jakoś zatuszowane (ubraniem).

To są rzeczy, które budują typowo Tarantinowski klimat, a tutaj ich niestety jak dla mnie zabrakło…

ad d,e. Ścieżka dźwiękowa w filmie jest jak zwykle u tego reżysera na naprawdę wysokim poziomie. Świetne funkowe rytmy, R&B, aż czuć dzięki tej muzyce klimat czasów w jakich się rozgrywa film (połowa lat ’90). Do tego trzeba dodać bardzo dobrą obsadę. W filmie możemy zobaczyć tak świetnych aktorów jak Samuel L. Jackson, Robert De Niro, Michael Keaton czy Michael Bowen. Każda postać została odegrana naprawdę żywiołowo, miał w sobie to „coś” i wnosiła dużo do filmu. Nawet postacie drugoplanowe w jakiś sposób odciskały swój ślad na widzu, bo mimo, że pojawiały się tylko na chwilę, to zapadały w pamięć na cały seans.

Niestety, jest to moim zdaniem najmniej „Tarantinowski” film w dorobku Quentina Tarantino.

7/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s