Sin City 2: Damulka warta grzechu // Sin City: A Dame to Kill For

Posted: Październik 5, 2014 in 8, Akcja, Kryminał, Recenzje, Thriller

Czy odgrzewany kotlet może być dobry? Jeśli został choć troszkę doprawiony, odgrzany w odpowiedniej temperaturze oraz ciekawie podany to owszem. Tak rzecz się ma z Sin City 2: Damulka warta grzechu. Pierwsza rzecz była kolejnym krokiem milowym w sposobie ekranizacji powieści graficznych, wszystko za sprawą niesamowitej oprawy oprawy wizualnej – część scen jest dosłownym przeniesieniem kadr komiksu na ekran. Filmowy sequel nie różni się w tej oprawie od swojej poprzedniej części.

Obie części są podobne pod względem ilości opowieści – w obu występują 3 historie. Jednak o ile pierwsza część filmu zbierała wątki z trzech albumów: Sin City: Miasto Grzechu, Wielki Mord, Ten Żółty drań. To druga część opowiada historię z jednego albumu „Damulka warta grzechu”, pozostałe dwie historie zostały napisane specjalnie na potrzeby filmu („The Long Bad Night”, „Nancy’s Last Dance”). Chronologia zdarzeń jest zaburzona – opowieść „Damulka warta grzechu” dzieje się przed wydarzeniami z „Wielki mord” oraz „Sin City: Miasto Grzechu”, z kolei pozostałe dwie opowieści dzieją się po „Ten żółty drań”.

Pod względem aktorskim znów mamy śmietankę znanych osób – Bruce Willis, Mickey Rourke, Jessica Alba, Joseph Gordon-Levitt, Josh Brolin, Rosario Dawson… Co tu dużo mówić – każde z nich świetnie odegrało swoją rolę, idealnie się wczuli w swoje postaci. Jedyne czego się mogę w tym filmie doczepić to fakt pozmieniania pewnych aktorów – w roli Miho nie widzimy Devon Aoki, ale Jamie Chung; w roli Dwight’a nie zobaczymy Clive Owen’a, ale Josha Brolina. Oraz oczywiście postać Manute została odegrana przez Dennisa Haysberta, ale tutaj jest to w pełni zrozumiałe, bo Michael Duncan zmarł dwa lata temu. W pewien sposób muszę przyznać, że przeszkadzało mi oglądanie „nieoryginalnych” aktorów postaciach jakie wspomniałem przed chwilą. Jednak mimo wszystko i oni solidnie przyłożyli się do swojej pracy.

Efekty specjalne zostały zastosowane takie jak w poprzedniej części, w związku z czym nie zobaczymy tutaj nic odkrywczego, nic nowego, wszystko pozostało bez zmian. Ale  i tak świetnie się to ogląda. Płynne przechodzenie z kadru filmowego w kadr komiksowy – bajka. Jedynie w kilku miejscach efekty zostały w pewien sposób spaczone, nie pasowały mi nawet do ekranizacji komiksu. Np. strzelanie z łuku przez Miho – całkowicie nienaturalnie ruchy oraz wygląd scen, które były zbyt przerysowane nawet jak na ten film.

Podsumowując, ta ekranizacja Sin City jest udanym filmem i bardzo zgrabnie wypada w zestawieniu z pierwszą częścią.

8/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s