Zaginiona dziewczyna // Gone girl

Posted: Styczeń 2, 2015 in 9, Dramat, Recenzje, Thriller

Kiedyś już wspominałem, że niektórzy reżyserzy mają bardzo charakterystyczny styl tworzenia filmów. Oglądając ich dzieła, wiemy, że to musi być ich obraz, że nikt inny tak nie prowadzi fabuły, nie prezentuje bohaterów, nie stosuje efektów specjalnych. David Fincher jest kolejnym tego typu przykładem. Oglądając jego film, możemy być niemal pewni, że fabuła nie będzie tak prosta jak się na początku wydaje, że przynajmniej raz możemy zostać w trakcie seansu „oszukani”. Tak jest też w przypadku filmu „Zaginiona dziewczyna”, jednak ten film „oszukuje” nas nie raz, nie dwa, bo dzieje się tak z ujawnieniem niemal każdego kolejnego fragmentem układanki. I gdy już prawie wszystko mamy poukładane, nagle, w jednym momencie okazuje się, że kawałki zaczynają się znów rozsypywać.

Amy i Nick stanowią typowe małżeństwo i jak to w życiu bywa, raz są lepsze dni, raz gorsze, jednak póki co są ze sobą już 5 lat. W tę piątą rocznicę ślubu, gdy Nick wraca do domu, aby tradycyjnie móc rozpocząć coroczne szukanie skarbów związanych z kolejnymi obchodami ślubu, odkrywa nagle, że jego żona zaginęła. W dużym pokoju zastaje tylko roztrzaskany stolik oraz ślady krwi, natychmiast zgłasza zaginięcie na policję, a ta widząc te ślady szybko wszczyna szeroko zakrojone poszukiwania.

Film ma tak jakby dwie linie czasowe – czas obecny, pokazujący Nicka, poszukiwanie Amy i….. (nie będę spoilerować), który przeplata się z retrospektywami z przeszłości, odczytywaniem dziennika Amy oraz pokazywaniem wszystkiego z jej punktu widzenia. Patrząc na to co mówi, robi Nick, to ich małżeństwo było całkowicie zwyczajne, ze zwykłymi małżeńskimi problemami. Gdy jednak obserwujemy „wspomnienia” Amy widzimy, że wcale nie było tak wspaniale, wprost przeciwnie. Nick przestaje być miłym gościem, a powoli staje się despotą, który planuje morderstwo żony. Z jednej strony oglądając zaczynamy się zastanawiać czy to co mówi Nick jest prawdą, z drugiej nie sposób nie zapytać, czy Nick zna w ogóle swoją żonę, bo wydaje się, że co innego on mówi („nie miała przyjaciółek, była zamknięta w sobie”), a co innego widzimy w rzeczywistości („jestem Noelle, przyjaciółka Amy.”). Film zmienia nasze postrzeganie bohaterów co jakiś czas, jednak mamy tutaj dwa mocne uderzenia, które wywracają fabułę do góry nogami. Samo zakończnie jest jak dla mnie genialne, bo niby cała akcja w nim zostaje spowolniona, wszystko dzieje się już tak leniwie, ale emocje sięgają zenitu i zapewne odbiegają od tego co chcielibyśmy zobaczyć. To typ zakończenia  które zostaje w pamięci na długo.

Nie można też nie zauważyć w jaki sposób obraz ten wyszydza media oraz jak łatwo można manipulować ludźmi i ich odczuciami. Na przykładzie Nicka i kontrowersyjnego programu Ellen Abbott, gdzie dzięki odpowiednio zaprezentowanym faktom, grze słów oraz wypowiedzi „ekspertów” można było wysnuć wniosek, że Nick zamordował żonę z zimną krwią, a do tego jest w kazirodczym związku ze swoją siostrą. Opinia publiczna jest podatna na tego typu fakty, szybko ocenia i skazuje winnego, mimo braku konkretnych dowód, ale równie szybko może zmienić zdanie, jeśli „nowe” fakty zostaną odpowiednio dramatycznie przedstawione. W związku z czym na pierwszym planie filmu mamy dreszczowiec o zaginięciu żony i niejasny (możliwy) udział męża w tym, w tle zaś widzimy opowieść o sile mediów i niejakie wyśmianie ich udziału w tego typu tragediach.

W tym filmie zastosowano też ciekawy wybieg jaki widzieliśmy w „Podziemnym kręgu” – obraz zaczyna się i kończy takim samym ujęciem, jedynie różni się on kwestią wypowiadaną przez bohatera. Tutaj na początku słyszymy kilka zdań więcej, pozostała część jest bez zmian. Wspólny mianownik początku i końca to zdania: „O czym myślisz? Co czujesz? Co my sobie nawzajem zrobiliśmy?”. I całkiem inaczej odbieramy je na początku filmu, a zupełnie inaczej na nie spojrzymy gdy poznamy już całą fabułę filmu. Co też poniekąd można odnieść do wcześniej wspomnianej roli mediów w tragediach – odpowiednio pokazane fakty sprawiają, że w różny sposób możemy interpretować jedno zdarzenie.

Aktorsko film wypada rewelacyjnie. Ben Affleck świetnie odgrywa męża, który w całej tej sytuacji stara się przed publicznością zachować (choćby pozornie) resztki normalności i jednocześnie nie popaść w skrajność przez którą wyglądałoby jakby w ogóle go cała ta sytuacja nie ruszała. Z kolei gdy jest sam, albo ze swoją siostrą, widać w nim zmęczonego człowieka, którego cała ta sytuacja przerasta. Rosamund Pike jako Amy wypadła też rewelacyjnie. Z jednej strony świetnie odgrywała ofiarę męża, zagubioną dziewczynę, która nie wie jak może chronić siebie przed nienawiścią najbliższej osoby, a z drugiej strony kreuje twardą kobietę, która wie czego chce i potrafi postawić na swoim. Dwie zupełnie różne postaci odgrywane przez jedną osobę – to naprawdę wymaga dużego zaangażowania i umiejętności. I tego tu nie zabrakło!

Ogółem jest to świetny dreszczowiec, który w kilku miejscach zaskoczy nas i wywróci nasze postrzeganie fabuły na drugą stronę.

9/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s