Grand Budapest Hotel // The Grand Budapest Hotel

Posted: Styczeń 13, 2015 in 9, Dramat, Komedia, Recenzje

Najnowsze dzieło Wesa Andersona przedstawia nam iście bajkową opowieść o świetlnych czasach Hotelu Grand Budapest, o przyjaźni pomiędzy lobby boyem i konsjerżem, miłości, poświęceniu i odwadze. A wszystko to okraszone jest bujną galerią niesamowitych postaci, dialogów, widoków oraz nutą tęsknoty za dawnymi czasami.

Cały film rozpoczyna się opowieścią pisarza o historii, która zainspirowała go do napisania książki. Historia ta zaś została opowiedziana przez starego już właściciela Hotelu Grand Budapest – Mustafę. Rzecz zaczyna się w czasach młodości Zero Mustafy, który rozpoczyna swoją pracę jako lobby boy w słynnym hotelu. Jego mentorem i przewodnikiem jest Monsieur Gustave, elokwentny konsjerż, który całkowicie wierzy w siebie, w to co mówi i potrafi niektóre osoby całkowicie do siebie przekonać. Za sprawą pewnej tajemniczej śmierci swojej kochanki, Gustave staje się spadkobiercą drogocennego obrazu, jednak rodzina zmarłej ani myśli oddawać komuś obcemu tak cenne dzieło sztuki. Gustave razem z Mustafą kradną więc obraz…. Tak mniej więcej biegnie początek filmu, jednak na cały obraz nie składa się tylko główny wątek fabularny, ale dosłownie całość. Każdy dialog, każda scena jest mocno osadzona w filmie i stanowi istny majstersztyk, pokazuje osobną historię. Nawet gdy bohaterzy nic nie mówią obraz aż kipi od tego co reżyser nam przekazuje za pomocą rekwizytów, widoków czy też tego co się dzieje na drugim planie.

Trzeba przyznać, że ujęcia w filmie są wyśmienite, aż chce się je oglądać. Miejscami są niemal bajkowe, miejscami rzeczywiste aż do bólu, jedne sceny mają stonowane kolory inne zaś aż toną w ferii jaskrawych barw. Widać bardzo dużą dbałość o szczegóły dzięki czemu wszystko do siebie pasuje jak np. kolorystyka sceny gdy Gustave razem z Moustafą i Madame D jadą windą – cała winda jest czerwona, windziarz oraz Mustafa mają fioletowe uniformy ze złotymi guzikami i złotymi znakami na czapkach, Gustave ma fioletowy garnitur, białą koszulę i czarną muszkę, a Madame D ubrana jest w czerwony płaszcz z czarnymi wykończeniami – wszystko pasuje w tym widoku idealnie. Wygląd postaci, to jaką mają mimikę, jak są ubrane świetnie oddaje ich ducha, kim są, jak się zachowują. Jak np. kapitan Alebrt Henickels – widać po nim, że jest służbistą, zrobi to co musi, Dimitri – syn Madame D., który od pierwszego spojrzenia wygląda na kogoś kto pragnie bogactwa za wszelką cenę czy też Jopling, który całą swoją osobą wzbudza strach i niechęć, widać po nim, że jest niebezpieczną personą.

Kolejną rzecz na którą trzeba tutaj zwrócić uwagę jest obsada – świetnie dobrana i złożona z naprawdę znanych postaci: Ralph Fiennes, F. Murray Abraham, Adrien Brody, Willem Dafoe, Jeff Goldblkum, Harvey Keitel, Jude Law, Bill Murray, Edward Norton, Tilda Swinton, Tom Wilkinson, Owen Wilson. Obok tak znanych aktorów możemy zobaczyć jeszcze m.in. Matthieu Amalric, Saoirse Ronan, Jasona Schwartmana, Lea Seydoux, Tony Revolori. I tutaj każdy, ale to każdy tworzy niesamowitą i zapadającą w pamięć postać. Każdy z osobna ma w sobie to „coś”, albo wyróżniającą cechę charakteru, sposób zachowania, wygląd czy choćby ubiór. To jest po prostu zbiór wspaniałych indywidualności, który się bardzo przyjemnie obserwuje.

Fabuła filmu jak i stopień dopracowania każdego pojedynczego szczegółu wskazuje drugie dno jakim jest tęsknota za dawnymi czasami, gdy wszystko miało swoje miejsce, swój cel, było dopieszczone, każdy wiedział jak powinien się zachowywać. Już na samym początku filmu widać, że cały hotel jest tak jakby poszarzały, obecny konsjerż ma nieułożone włosy, a kelner w restauracji nalewa szampana zupełnie od niechcenia. Sam Mustafa wzdycha za dawnymi czasami. Potem, gdy widzimy dawne czasy kolory są od razu żywsze, każdy wie doskonale gdzie ma się udać, co ma zrobić, nad nikim nie trzeba specjalnie sprawować kontroli. Każdy nosi w sobie stosowny etos zachowań. Podobnie jest z samym filmem, który na tle dzisiejszych produkcji jest po prostu perełką. Dialogi, zachowanie postaci i ich wygląd, cała scenografia, wszystko jest idealnie dopracowane, w najmniejszych szczegółach. W typowych zaś filmach puszczanych w kinie nie widać aż takiego dopracowania, ważne jest tylko żeby w filmie wystąpili znani aktorzy. Dialogi często kuleją, fabuła….w zasadzie to jest szczątkowa, a zdjęcia są nijakie. Tęsknota za tym co już nie powróci jest jak widać w filmie dosadnie pokazana.

Ogółem, Grand Budapest Hotel jest przepięknym obrazem, który warto poznać, warto zobaczyć.

9/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s