Tusk

Posted: Luty 23, 2015 in 6, Horror, Komedia

Kevin Smith, to reżyser który w sposób prawie amatorski nakręcił film, który na stałe wszedł do popkultury i stał się kultowy – Sprzedawcy (ang. Clerks). I właśnie przede wszystkim przez pryzmat Sprzedawców spogląda się na Kevina i z takim typem filmów utożsamia. Całkiem słusznie, bo potem nakręcił jeszcze kontynuację Sprzedawców oraz 3 inne filmy dziejące się w tym „uniwersum” oraz dwie komedie i jeden thriller (nie związane z postaciami Jay’a, Cichego Boba i reszty). Co jednak gdy ten reżyser postanowi nakręcić horror, albo film horroro-podobny? Można się przekonać oglądając jego najnowsze dzieło  – Tusk.

Teddy i Wallace nagrywają podcasty, w których wyśmiewają przeróżne rzeczy, przede wszystkim spotykają się z dziwnymi i ciekawymi osobami co potem prezentują w swoim show. Obecnie na topie jest pewien chłopak z Kanady, który sam się okaleczył. Wallace leci do Kanady aby przeprowadzić z nim wywiad, jednak nie jest mu to dane. Ostatecznie spotyka się z ekscentrycznym Howardem Howe, byłym żeglarzem, który jest wprost zafascynowany morsami. Tak można pokrótce (bez większych spoilerów) opisać początek fabuły tego filmu. Trzeba przyznać, że do ponad połowy seansu, film to rasowy thriller, który naprawdę trzyma w napięciu. Ponury dom Howarda, jego dziwne opowieści oraz sposób zachowania tylko potęguje atmosferę grozy, niepewności, szaleństwa… Zupełnie jakby to nie był film Kevina Smitha, ale mimo to naprawdę trzyma się to wszystko kupy i wciąga widza. Potem film robi się miejscami śmieszny, absurdalny, campowy, tak mocno odjechany, że znów trudno uwierzyć, że kręcił go „Cichy Bob”. Przez tę zmianę konwencji (i nierówny poziom) film traci, bo klimat thrillera mógł zostać pociągnięty do końca. Dodatkowo w całej fabule wśród dialogów najsłabiej wypadają chyba wstawki z kręcenia podcastów. Teksty jakie wtedy rzucają postaci nie są nawet śmieszne, bardziej wyglądają jak zapychacz czasu. Podobnie wypada krótka rozmowa Wallace’a z dziewczynami ze sklepu – znów wychodzi nijakość i silenie się na dowcip (btw. jedna z dziewczyn to córka Kevina Smitha).

W filmie trzeba przyznać, że każdy z aktorów pokazał cały wachlarz swoich umiejętności, no może oprócz Haley Joela Osmenta w roli Teddy’ego, który wypadł po prostu nijako. Za to Genesis Rodriguez świetnie odegrała scenę gdy zwierzała się Teddy’emu, widać w niej było autentyczny ból, żal, smutek. Justin Long w filmie jako Wallace to wielki prześmiewca, dla którego nie ma żadnych świętości. Cały czas zgrywa luzaka i pasuje mu ten styl, do tego ten niesamowity wąs. Michael Parks jako demoniczny Howard Howe wypadł po prostu genialnie, całą swoją osobą, mimiką, głosem, zachowaniem… Moim zdaniem najlepsza rola tego filmu. No i oczywiście nie można zapomnieć o Johnnym Deepie, który zagrał kanadyjskiego ex-inspektora Guy’a LaPointe. To jak przemawiał łamaną angielszczyzną, jak się ekscentrycznie zachowywał to po prostu majstersztyk. Jedynie tak jak wcześniej wspomniałem, Joel Osment wypadł w filmie bardzo blado, w zasadzie to nie pasował mi tutaj zupełnie, tak jakby w ogóle się nie wczuł w film.

Ciężko jest cokolwiek więcej napisać o tym filmie. Dla fanów Smitha jest to na pewno pozycja obowiązkowa, ot choćby po to żeby się przekonać jak wypada w innych typach filmów. Pozostali widzowie, którym Smith nie przypadł do gustu, albo go w ogóle nie znają – mogą sobie ten film odpuścić. Bo mimo, że film miał swoje naprawdę świetne momenty, jest zakręcony, to kilka rzeczy jednak zaniża znacząco ocenę.

6/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s