Daredevil

Posted: Maj 12, 2015 in 8, Recenzje, Serial

Pierwszy sezon Daredevil za mną. Do tej pory z Netflixem zetknąłem się poprzez „House of Cards” czyli politycznym serialem, który stawia naprawdę wysoką poprzeczkę. Patrząc przez pryzmat tej produkcji miałem pewne oczekiwania wobec „Daredevila” i muszę przyznać, że w 100% zostały one zaspokojone, a nawet przekroczone. Bo nie spodziewałem się, że ten serial z uniwersum Marvela będzie tak świetny!

Na początku muszę zacząć, że serial ten będzie się idealnie nadawać do oglądania nawet dla kogoś kto nie znał (jak ja, nawet filmu pełnometrażowego nie widziałem) tego bohatera czy też nie lubi opowieści o zamaskowanych obrońcach ludzkości. Tutaj jest w sumie „zwykły” gość – prawnik z zawodu, który w młodości stracił wzrok przez co ma znacznie wyczulone pozostałe zmysły (bardzo, ale to bardzo) i do tego jest nieźle wytrenowany w sztukach walki. Nie ma wiec tutaj strzelania laserem z oczu, podnoszenia i rzucania samochodami czy też używanie bajeranckich pojazdów. Dzięki temu serial może spodobać się nawet typowemu zjadaczowi chleba.

Fabuła prowadzona jest świetnie z odcinka na odcinek. Nie ma przestojów, wszystko do siebie pasuje i idealnie się uzupełnia. Po pierwszym odcinku można dojść do wniosku, że każda część to jedna sprawa (prawnicza lub sprawa załatwiana przez samego Daredevila) i gdzieś tam w tle będzie rozgrywać się jakaś główna fabuła. Jednak nie, można powiedzieć, że 1 sezon to jeden wielki 12-godzinny film. Każda scena jest ważna, każda osoba z którą zmierzy się główny bohater ma swoje miejsce w głównej fabule. Na szczęście nie każdy odcinek kończy się hangcliffer’em, bo w sumie nie ma po co. Fabuła sama doskonale się broni i zachęca widza do włączenia kolejnego odcinka i kolejnego i kolejnego i…

Kolejnym plusem są postaci. Każda została odpowiednio zarysowana. Matt Murdock to gość, który walczy z przestępczością i walczy sam ze sobą aby nie przekroczyć pewnej granicy za którą nie ma już odwrotu. Co jakiś czas musi sam siebie przywoływać do porządku bo chciałby bardziej (niż zwykle) kogoś potłuc, okaleczyć czy nawet zabić. Jednocześnie jest też bardzo wierny swoim przyjaciołom i za wszelką cenę stara sie ich chronić przed niebezpieczeństwem. Jego przyjaciel Foggy to taka typowa dobra dusza, która zawsze próbuje rozładować napięcie. Stara sie zawsze i wszędzie mieć dobry humor i zarażać nim innych. Karen z jednej strony boi się o siebie, ale z drugiej chce aby sprawiedliości stało sie zadość, aby nikogo więcej nie spotkało to co ją. Niby twarda kobieta, ale ma też swoje miękkie strony. Fisk to na początku człowiek zagadka, ucieleśnienie zła. Postać, która nieraz własnymi rękami zgodnie ze z góry założonym planem wprowadza pewien chaos i zniszczenie. Jednak jak wychodzi dalej to stał sie kim stał przez otoczenie, po prostu życie go takim ukształtowało. Mimo tego wszystkiego co sobą reprezentuje, nie sposób mu nie kibicować. Vanessa jest tajemnicza do samego końca, nic o niej nie wiadomo poza tym, że chce być przy Fisku na dobre i na złe.

Pod względem doboru aktorów, to występują tutaj mało znani aktorzy. W roli tytułóowego Daredevila wcielił się Charlie Cox, którego można kojarzyć z „Zakazane imprerium”, pielęgniarka, która co jakiś czas leczy głównego bohatera to Rosario Dawson, którą można było oglądać np. w „25. Godzina” czy „Siedem dusz”. Jeszcze jedną osobą, którą można znać i kojarzyć to Kingpin w którego wcielił się Vincent D’Onofrio, mogliśmy go widzieć w „Full Metal Jacket”. Pozostała część aktorów gdzieś sie pokazywała na ekranach w innych filmach, ale raczej grali role epizodyczne, tak więc mogli nam tylko mignąć w trakcie filmu. Jednak mimo to, że tak mało znane osoby grają w tym serialu, odgrywają swoje role znakomicie. Każdy wypada bardzo przekonująco, każdy ma w sobie „to coś” dzięki czemu zostaje zapamiętany przez widza. I w sumie o to chodzi.

Kolejny plus to choreografia walk. Jest świetnie dopracowana i wygląda naprawdę realistycznie. Po pierwsze widać, że głównego boahtera każda walka męczy, nie powala wrogów jednym ciosem, a nawet sam całkiem nieźle obrywa. Po drugie sceny są odpowiednio dynamiczne, ale też nie ma niepotrzebnego skakania obrazu (co można zaobserwować w innych pozycjach filmowych/serialowych) dzięki czemu dokładnie wiadomo na co się patrzy, kto kogo atakuje i co sie dalej dzieje.

Żeby nie było jednak za pięknie, jest też w filmie minus. A mianowicie sposób pokazania w jaki sposób Matt widzi świat. Ten ognisty efekt wypada jak dla mnie zbyt fantastycznie, zbyt nienaturalnie. Nie pasuje mi to zupełnie do filmu i trochę psuje efekt całościowy. Na szczęście oglądamy to w serialu tylko raz. Przykładowo inna właściwość Matta czyli supersłuch został zaprezentowany wielokrotnie. I wypada to rewelacyjnie. Nagłe wytłumienie dźwięków tła i skupienie naszej uwagi na jednym, pojedynczym odgłosie. Niby też czysta fantastyka, ale wyszło to w filmie zdecydowanie lepiej niż „widok” Daredevila.

Póki co, po pierwszym sezonie oceniam serial 8/10. I mam nadzieję, że się to nie zmieni!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s