Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy // Star Wars: The Force Awakens

Posted: Grudzień 19, 2015 in 8, Przygodowy, Recenzje, Science-Fiction

Zacznę od tego, że nie jestem wielkim fanem Gwiezdnych Wojen. Ot obejrzałem każdą z części z dwa razy (ostatnio odświeżyłem sobie wszystko przed pójściem na najnowszy film) i tyle. Pobocznych filmów animowanych ani serii nie oglądałem, książek i komiksów nie czytałem. Dla mnie jest jasne, że „stara trylogia” ma w sobie to „coś”, świetnie się ją ogląda i to mimo ponad 30 lat na karku. Nowa z kolei (powiedzmy) ładnie wygląda i tyle, fabuła jest miejscami nijaka miejscami i brakuje jej tego „czegoś”.

Tak więc do najnowszej części, patrząc przez pryzmat „nowej trylogii”, podchodziłem dość sceptycznie. Nie spodziewałem się żadnego szału, a nawet sądziłem, że film może okazać się słaby. I było to dobre podejście, bardzo dobre. Bo lepiej się bardzo zdziwić niż srogo rozczarować, a zdziwiłem się niepomiernie. Najnowsza część doskonale oddaje ducha „starej trylogii” w nowym wydaniu, przy użyciu nowych technik animacji, efektów specjalnych.

Cała rzecz dzieje się 30 lat po „Powrocie Jedi”, Imperium upadło, rebelianci zwyciężyli, jednak na zgliszczach powstaje nowy wróg – Nowy Porządek, który w zasadzie działa tak jak Imperium – rządzi siłą, strachem i terrorem. W związku z tym rebelianci nie mogą spocząć na laurach i walczą z nowym wrogiem, starają się go zniszczyć. I w tym wszystkim, w całym tym konflikcie pojawiają się nasi bohaterowie – Rey, Kylo Ren, Finn, Han Solo, Leia, Chewbacca, Poe, Luke, itd….. Nie chcę tutaj spoilerować, tak więc na tym zakończę przedstawienia fabuły.

Trzeba przyznać, że film jest naprawdę sprawnie zagranym filmem przygodowym. Mamy walkę pomiędzy dobrem i złem oraz biorących w niej udział młodych bohaterów – Rey, Finn, którzy tak naprawdę do końca chyba nie widzą w co zostali wciągnięci. Po drugiej stronie mamy z kolei Nowy porządek z młodym Kylo Renem, który też chyba do końca nie zdaje sobie sprawy o co tak naprawdę toczy się stawka. Mamy momenty spokoju, gdy wyjaśniane są pewne zdarzenia z przeszłości (o których widzowie do tej pory nie wiedzieli) i są też momenty akcji, gdy na ekranie dużo się dzieje i np. X-wingi walczą z myśliwcami Nowego Porządku, są także momenty komediowe, gdy bohaterowie rzucą jakąś śmieszną uwagą. Te wszystkie elementy doskonale się przeplatają dzięki czemu film nie ma niepotrzebnych dłużyzn, nie nudzi. Bardzo fajnie też w filmie widać, że stara gwardia odstępuje pole manewru nowym bohaterom, pozwala im się wykazać i zająć swoje miejsce na podium walki pomiędzy Jasną i Ciemną stroną mocy. Tak więc w uniwersum Gwiezdnych Wojen tchnięto nowe życie i jest to pozytywna rzecz. Młodzi bohaterowie są tutaj przedstawieni znacznie lepiej niż w „nowej trylogii”, gdzie choćby pokazywany był irytujący Jar-Jar Binks. Rey jest dziewczyną, która świetnie sobie daje radę, potrafi sobie poradzić w niemal każdej sytuacji, ale też widać po niej wyraźnie, że brak jej jeszcze doświadczenia życiowego, obawia się przyjęcia tego co na nią czeka, jest rozdarta wewnętrznie przez targające nią emocje. Finn nie jest żadnym bohaterem, potrafi normalnie się bać i próbować uciec, aby nie brać udziału w walce, ale potrafi też bez żadnego przemyślenia rzucić się do ataku w obronie przyjaciół. Poe to można powiedzieć nowy odpowiednik Hana Solo, nieustraszony pilot, który zrobi wszystko dla dobra sprawy. Kylo Ren w zasadzie uosabia Dartha Vadera – ciemny strój, maska przez którą przemawia, powiewająca z tyłu peleryna i pełna wiara w moc, w jej ciemną stronę, która daje mu siłę. I jest jeszcze nowy rodzaj droida BB-8, który jest równie sympatyczny jak R2-D2 i wprowadza miejscami elementy komediowe.

Efekty specjalne w filmie są zrobione naprawdę świetnie! Gdy bohaterowie wchodzą do baru prowadzonego przez Maz Kanatę na Takodanadzie widzimy w nim plejadę różnych postaci, przedstawicieli odmiennych ras i te postaci (sposób ich zrobienia) wyglądają jak w „starej trylogii”, tak jakby były to kostiumy w które poprzebierali się statyści. W „nowej trylogii” było bardzo dużo komputerowych efektów, co mocno i jak dla mnie niekorzystnie odbiło się na filmach, bo było to wspomaganie komputerem wyraźnie widać. Tutaj nastąpił powrót do poprzednich metod pokazywania kosmitów, albo ulepszyli poprzednie komputerowe wspomaganie dzięki czemu wygląda ono bardziej naturalnie. Walki powietrzne pomiędzy myśliwcami rebeliantów i Nowego Porządku, albo włączani się do akcji Sokoła Millenium wygląda naprawdę wspaniale. Odnośnie efektów to nie mogę też nie wspomnieć świetnych scenografii, każda z prezentowanych planet wygląda naprawdę przepięknie – piaszczysty Jakku, zazieleniona Takodana, ośnieżony Hosinian Prime. Aż milo było patrzeć na te wszystkie widoczki.

Na koniec powiem tylko tyle, że jeśli jesteście fanami Gwiezdnych Wojen, to film ten was w pełni usatysfakcjonuje! Jeśli zaś zupełnie nie znacie uniwersum Gwiezdnych Wojen albo jest wam ono obojętne, ale lubicie filmy SF, to was też ten film w pełni usatysfakcjonuje!

8/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s