W krainie karteli // Cartel Land

Posted: Wrzesień 8, 2016 in 8, Dokumentalny, Recenzje

„W krainie karteli” to naprawdę kawał filmu dokumentalnego. Już dawno żaden obraz nie zrobił na mnie takiego wrażenia i tak dosadnie nie pokazał, że ludzie, nawet w grupie, mogą być niczym wobec „większych sił” – wobec rządzących, którzy powinni przecież chronić swoich obywateli…

Mamy tutaj w zasadzie dwie równoległe opowieści, które nigdy się nie stykają, ale mają pewien punkt wspólny – walkę w kartelem. Otóż jest tutaj opowieść samozwańczego obrońcy granic Tima Foleya, który razem z innymi stworzył paramilitarną organizację zajmującą się patrolowaniem granicy USA z Meksykiem, żeby przechwytywać ich punkty przerzutowe, odstraszać lub likwidować stanowiska obserwacyjne, ogółem psuć im krwi ile się tylko da. Przy okazji zwalczają też napływ nielegalnych imigrantów do USA, ale to tylko pośredni wpływ ich patroli. Wiedzą doskonale co ludzie o nich sądzą – że są „redneckami”, faszystami, że są nietolerancyjni, że ogółem są poza nawiasem społeczeństwa i na granicy prawa. Ale mimo wszystko poświęcają swój czas, swoje zdrowie, swój ciężko zarobiony majątek aby wspomagać kraj walcząc z kartelem u granic.

Druga opowieść mówi o Dr. Jose Manuelu Mireles i organizacji, którą założył w Meksyku stanie Michoacán aby bronić swoich najbliższych i sąsiadów przed kartelem – Autodefensas. Jest to paramilitarna grupa złożona z ochotników,którzy zwalczają kartel w swojej okolicy. Bojówka ta była tak skuteczna, że uwolniła całe miasto spod wpływu kartelu Templariuszy (Knights Templar) i zaczęli szkolić ludność okolicznych miast (którzy sami tego zechcieli i zgłosili się do nich o pomoc) jak zorganizować się i bronić przed kartelem. Dodatkowo Autodefensas zawsze wspomaga początkowo w wypędzeniu członków kartelu z miasta. Niestety, ta ciągła walka ma też drugie dno, bo Dr. Jose Mireles nie walczył tylko z kartelem, ale także z samym rządem (ale tylko słownie, nie fizycznie) ponieważ rząd jest do głębi skorumpowany i na usługach karteli. Tym samym nie popiera walki ludności o spokój i wolność od bandytów ale wprost przeciwnie, stara się tę walkę ukrócić.

Od samego początku filmu widać, że reżyser chciał bardzo dosadnie pokazać problem z kartelami w samym Meksyku oraz przy granicy z USA. Bo już od pierwszych minut filmu widzimy jak członkowie kartelu wyładowują w nocy, w bliżej nieokreślonym miejscu, półprodukty i zaczynają „gotować” narkotyk, a w trakcie tego normalnie opowiadają do kamery czemu zajmują się tym czym się zajmują. Także potem w trakcie rozwijania opowieści kamera cały czas towarzyszy bohaterom – widzimy jeden z wielu patroli Tima czy też normalną strzelaninę uliczną pomiędzy członkami Autodefensas i Templariuszami, widzimy martwych ludzi oraz jakie emocje targają ich przyjaciółmi, którzy przeżyli strzelaninę. Nie ma tutaj nic udawanego, żadnego aktorstwa, bo wszystko rozgrywa się na naszych oczach.

Podsumowując, jeśli chcesz obejrzeć dokument, który trzyma w napięciu tak dobrze jak niejeden film sensacyjny to „W krainie karteli” jest zdecydowanie dla Ciebie!

8/10

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s